czwartek, 15 stycznia 2015

Rozdział 11 cz. 2

Witam moje kochane czytelniczki ;* ( I czytelników jeżeli takowi są :D )
Rozdział dedykuję specjalnie :

-Szybka Panterka
- VictoriaTheChipmunks

Jesteście ze mną od początku i dajecie mi wenę oraz radość za każdym słowem w komentarzu :) Dla Was moje kochane to kilka słów bądź zdań , a dla mnie wena na nowy rozdział :D


Hah :) Ta wściekłość w oczach :D


Britt leżała w połowie na moich kolanach i w połowie na siedzeniu. Głaskałem ją po głowie z nadzieją , że się uspokoi i jednocześnie prowadząc wojnę z samym sobą ..
-To moja wina ...
- Nie mogłeś .. nie mogłem tego przewidzieć !
-- Gdybym się z Niej nie śmiał ..
- I tak by przyszedł !
- Powstrzymałbym Go ! Albo siedzielibyśmy wszyscy razem w szkole !
- Ehh .. Nie Ty to zrobiłeś !
- Ale to moja wina ... Moja wina za każdą Jej kropelkę krwi ... Moja wina za każdą najmniejszą łzę ... Moja wina za każdy strup , siniak. Za każdą minutę Jej cierpienia ja jestem odpowiedzialny .
- Nie.
- Dobra ! Koniec tego ! Nie wygram ze swoimi własnymi argumentami !

Zatrzymaliśmy się przed lecznicą  . Dave otworzył drzwi od mojej strony i wziął < z moim oporem > Britt na chwilę . Wyskoczyłem szybko i znowu miałem w ramionach moją księżniczkę. Pobiegliśmy na recepcję gdzie Dave wszystko wyjaśnił . Pielęgniarka chciała odebrać mi księżniczkę , ale nie zgodziłem się.
- Nie , sam ją zaniosę. - powiedziałem stanowczo. Nie była zaskoczona że mówię , w końcu jestem sławny ... Wzięła mnie na rękę i podeszliśmy do Izby Przyjęć. 
Podeszła do nas jakaś młoda lekarka po 30. Była wysoka , miała czarne , krótkie włosy. Ubrana była z kitel , kremowy golf i dżinsy. Znieruchomiała na nasz widok .
- O Boże. .. O BOŻE !!- Zaczęła piszczeć . Britt przyspieszył oddech i zaczęła się trząść jeszcze bardziej.
- Zrobimy wszystko ale błagam , pomóż Jej ..- powiedziałem . Uspokoiła się momentalnie .
- Co się stało ?
- Już mówię .. - przerwała mi. 
- Alvin , może chodź z nią i twoim opiekunem do gabinetu. Mogę ją zanieść.- powiedziała i ukucnęła. 
- Nie . Poradzę sobie - syknałem. Ona mi tutaj gada o głupotach , a Britt umiera mi na rękach !
- Znaleźliśmy Ją w kałuży krwi . Ma niski puls i płytki oddech . Jest nie przytomna. To wszystko zrobił Jej powalony fagas z krzywą mordą. Nie muszę iść do gabinetu żeby to powiedzieć. A teraz Jej pomóż !
- Dobrze , to .. Alice ! - wstała. Przyszła do nas tamta pielęgniarka. Niższa , starsza kobieta.
- Przygotuj "salkę" i salę operacyjną.Pewnie będą tu siedzieć , a szczególnie Alvin , a ona prędko nie wyjdzie. - powiedziała Jej na ucho zapominając o naszym doskonałym słuchu. 
- Dobrze , to kto tutaj jest opiekunem prawnym lub rodziną ?
- My jesteśmy Jej siostrami - odpowiedziała Żaneta.
- Dobrze , to poproszę jedną z Was o skontaktowanie się z waszym opiekunem , a drugą ze mną. Alvin , daj mi.. - tutaj przerwała.
- Brittany . Nie.- odpowiedziałem stanowczo. 
- Alvin , będzie w dobrych rękach , obiecuję. Zaraz ją zobaczysz- powiedziała łagodnie.
- Ale .. Obiecuje Pani ? - Powiedziałem niepewnie .
- Tak - uśmiechnęła się serdecznie. Pogłaskałem ją po głowie i dałem moją księżniczkę pielęgniarce na rękę , ale ona zaczęła się wiercić , rzucać i przyspieszył Jej oddech gdy tylko ją puściłem .
- Co jej jest ?!- krzyknąłem . 
- To .. chyba - lekarka nie mogła się wysłowić . Była wyraźnie zdezorientowana. 
- Może to reakcja na Twoją nieobecność ? Nie czuje Ciebie , a przy tobie może się czuć bezpieczna ..
- Zaproponowała Ela. Wskoczyłem na pielęgniarkę , na jej rękę i kucnąłem przy Brittany . Zacząłem głaskać Ją po głowie , tak jak wcześniej.
- Spokojnie księżniczko - szepnąłem . Ona się odrazu uspokoiła i ja też. - Spokojnie ... Teraz pójdziesz na szybkie badania , a ja zaraz do Ciebie wrócę , obiecuję. - Pocałowałem ją w czoło i zszedłem , lecz teraz była już spokojna. 
- Dobrze , Żaneto proszę ze mną.
- Eee .. Alvin , może pójdziesz ze mną ?
- Oczywiście .
- Dobrze , poczekajcie na mnie w środku , a ja ją zbadam.
Weszlismy do dużego gabinetu. Ściany były beżowe, a podłoga wyłożona brązową wykładziną. Pod ścianą na przeciwko stało duże , dębowe biurko , a na nim było pełno papierów i laptop. Po prawo stała duża szafa z książkami , a po lewo stały zabawki , woda, jedzenie i takie różne. Po chwili wróciła.
- Dobrze , więc... - uciąłem Jej.
- Tylko bez owijania w bawełnę.
- Oczywiście. Brittany ma wstrząs mózgu , guza w okolicy głowy  , złośliwego , wyrostek robaczkowy , zaburzenia pracy serca , drgawki , jest odwodniona, niedożywiona , ma wiele głębokich ran , siniaków i strupów oraz poważnych zadrapań . Potrzebna jest mi zgoda na operację , inaczej nie przeżyje. Przykro mi. - stanąłem jak wryty . Nie odzywałem dobre 10 minut. Analizowałem każde słowo. " Wstrząs mózgu ... złośliwego ... drgawki .... strupy ... zadrapania ... głębokie rany .... " wszystko mi wirowało w głowie i nie chciało wylecieć . 
- C-co z nią będzie ? - zapytałem .
- Narazie musi przejść poważną i natychmiastową operację ... - nagle do gabinetu wtargnęła Ela.
- Proszę Pani , nasza ciotka nie może przyjechać podpisać papierów , ale może wysłać zgodę mailem. 
- Dobrze , więc mój mail to BożenaKapusta@op.pl. Tylko proszę szybko.
Nie mogłem  to uwierzyć , jej siostrzenica umiera , a ona nie może przyjechać ?!
- Czy Wasza ciotka w ogóle.  się czymś zajmuje poza pracą ?! - krzyknąłem jak już wyszliśmy na korytarz. 
- Eee.. - powiedziała nieśmiało Żaneta - ale zrozum , ona chce dla Nas jak najlepiej. 
- Jasne - prychnąłem. 
- Alvin , zdaje się , że masz teraz większe zmartwienia .. - dodała Eleonora.
- Chłopaki , przepraszam ale ja muszę wracać do pracy , więc muszę Was odwieźć do domu i dziewczyny także. Idziemy  - powiedział Dave.
- Żartujesz prawda ? Ja się nigdzie nie wybieram . Nie wyjdę stąd bez Brittany.- Powiedziałem i usiadłem na podłodze.
- Alvin , ona teraz będzie operowana , potem będzie w śpiączce ... Odpoczniesz , umyjesz się , zjesz coś i za kilka dni tutaj wrócimy .- odpowiedział.
- Nie. Jak chcecie to idźcie , ja Jej nie zostawię tutaj samej. 
- Alvin , chodź - zachęcił mnie Szymon. - Wrócimy tutaj .. niedługo ...
- Nie. Koniec i kropka.
- Ehh.. 
- Alvin , ale pewny jesteś ? - zapytał niepewnie Dave.
- Tak , na 100 procent. Dziewczyny Wy idźcie i przynieście Jej jakieś rzeczy , ale najpierw odpocznijcie. Ja tutaj z Nią będę cały czas. - powiedziałem dziewczynom.
- Dobrze .. - zgodziła się Ela i wyszli. Podeszła do mnie lekarka.
- Mamy już zgodę , a Żaneta upoważniła Cię do odbioru informacji. Więc teraz zabieram Brittany na zabieg , chcesz poczekać przed salą ?
- Oczywiście - odpowiedziałem i podeszliśmy pod ogromne białe drzwi rozłożone na dwie części. 
Nad nimi widniał napis :
OPERACJA . PROSIMY O CISZĘ.

Był podświetlany i właśnie się zapalił. 
- Operacja może trwać od godziny do trzech . Wszystko zależy od ran wewnętrznych . Na pewno chcesz tutaj zostać ? 
- Tak.
- Dobrze , to .. do zobaczenia.
Zniknęła za drzwiami .
- Nie daj się księżniczko... - powiedziałem i usiadłem pod ścianą.




No i jak ? Miał być dłuższy , ale stwierdziłam że taki koniec będzie najlepszy :D Jestem zła ... Jak myślicie , co będzie w następnym ? Jakieś pomysły ? Czekam cierpliwie na opinie :)



22 komentarze:

  1. Hmm... Och, ja to sobie wyobrażam tak- Alvin będzie tam czekał a potem Brittany zabiorą do sali i on tam pójdzie i będzie z nią siedział i potem ona się obudzi, i będzie przerażona- Alvin ją uspokoi pod pretekstem jej ran i niedawnej operacji. Ona się spyta jaka operacja i gdzie jest. On jej powie, wyjaśni i doda też że nie całował się z Charlene. Potem podchwytliwie spyta się co jej się działo i ona mu powie i... THE END! Resztę zostawiam w twoich rękach! :) Dziękuję za dedykację! :* Kochana jesteś! Rozdział cudowny! Nie mogę się doczekać kolejnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm .. Ciekawe :) Kiedyś to wykorzystam , ale możecie być pewni że jeszcze nie teraz :D Teraz mam pomysł .. idealny .. :)
      Dziękuję ;) Cieszę się , że się podoba :)

      Usuń
  2. Wspanialy rozdzial. *.* Bardzo mi sie podoba. :) Uprzejmie dziekuje za dedykacje, piszesz wspaniale i nie moglabym przestac komentowac. ;)

    Czekam z wielkim utesknieniem na nastepny rozdzial i nie moge sie doczekac tego twojego ,,idealnego pomyslu". :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże dziewczyno czy ty wiesz co robisz?! To cos tam na górze nie można nazwać rozdziałem ! Ty weź się zastanów ! Nie grzesz tym że dodaje sz te glupoty bo chyba nie wiesz co to wyobraźnia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ty wiesz co TY robisz? Hejtujesz... A ja ci powiem że hejterzy nigdzie nie są mile widziani bo nikt ich nie lubi... a tak przy okazji wiedziałaś że DODAJESZ piszę się razem? I nie robi się spacji przez wykrzyknikiem? A wracając do tematu... Skoro innym się podoba to co ty do tego masz?

      Usuń
    2. PS. Skoro ci się nie podoba to po co to w ogóle czytasz? -.-

      Usuń
    3. Jeżeli Ci się nie podoba to won . Nikogo nie zmuszam do czytania moich " głupot " ... Ważne , że mi się podoba i podoba tym , którzy komentują ... Nie obchodzą mnie hejty ..

      Usuń
    4. COS CI NIE PASUJE?! BO JESLI TAK, TO TAM SA DRZWI! A JESLI ZAMIERZASZ CZYTAC TE OPOWIADANIA, TO NIE HEJTUJ, JASNE?! A teraz spadaj, won od tego bloga, jesli zamierzasz obrazac autorke, ktory pisze WSPANIALE opowiadania!

      Usuń
  4. Świetny rozdział i super blog! Nowy rozdział jak najszybciej, a najlepiej to całość, wszystkie od razu!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się , że Ci się podoba :)
      Dodam jak najszybciej ;*

      Usuń
    2. Jesze jestem taka wkurzona po tamtym komentarzu... Ale cieszy mnie to, ze oprocz niemadrych hejterow, znajduje sie na tym blogu rowniez jakas osoba, ktora docenia te swietne opowiadanie.
      Nowy czytelnik/czytelniczka! Bedziesz dodawal/ala pytania na aski? Fajnie by bylo. :)

      Usuń
    3. A .. Bo kiedyś pisałaś , że przeslesz fanfick .. Nie to , że pretensje czy coś ale .. Prześlesz ? :)

      Usuń
    4. Tak, jasne. :) To tylko o to chodzi z tymi moimi obietnicami, ze ciagle pisze i pisze i wychodzi Mi takie dlugie, ze juz sie nawet waham, czy nie podzielic tego na jakies rozdzialy czy cos... W tej mojej terazniejszej sytuacji naprawde nie moge powiedziec nic, co do daty zakonczenia. :(

      Usuń
    5. To spokojnie pisz :) Tylko tak , żeby Ci się podobało :) A jak już będzie gotowe , to możesz podzielić na jakieś części i jak będziesz chciała to mogę ( i tak to zrobię ) wstawię na bloga w rozdziałach albo coś :) Nie spiesz się , jak poczekam :)
      To ja przypomnę e-mail :)
      briitany.mellersevile@spoko.pl
      Tylko źle wpisałam na poczcie i już nie mogę zmienić więc zamiast brittany przez TT jest brIItany , tak dla jasności :)

      Usuń
  5. W porzadku. A teraz pytanie. Czy mam wyslac Ci od razu cale opowiadanie, wszystkie czesci, czy wysylac po kolei? Licz sie rowniez z tym, ze w danym momencie mam juz napisane okolo 10 niekrotkich rozdzialow. ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Wooow ... możesz już przesłać to co masz , bo ja się doczekać nie mogę :) A ja i tak mogę to dodawać po kolei :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porzadku. Pierwszy rozdzial przesle juz dzisiaj. Tylko z tym twoim mailem troche nie lapie... Wysle Ci wstepna wiadomosc, cos w stylu: ,,Hej", zeby sie upewnic, ze to twoj, a nie kogos innego.

      Usuń
  7. Ok :) a ja jeszcze raz napisze e-mail blogowy : briitany.millersevile@spoko.pl
    A jak coś to możesz też na prywatny czyli : iga.seweryn@spoko.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Boje sie, ze nic z tego nie wyjdzie, a my nawet nie mozemy porozmawiac w mailach, tylko w komentarzach. Moze Ty cos do mnie napiszesz? Nie rozumiem czemu nie doszlo... Moj email:

    szybkapantera@gmail.com

    Na 100% poprawny, a jak sie nie uda, to Ja nie wiem co zrobie. >< Moze zaloze bloga, opublikuje to tam, a ty skopiujesz, wstawisz na tego bloga i wtedy usune tamtego bloga. xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Już wysłałałam :) Mam nadzieję , że to dojdzie ...

    OdpowiedzUsuń