środa, 28 grudnia 2016

One Shot 1 (2)


Siedzę na kanapie. Jest wygodna. Kolana mam pod brodą. Opieram brodę na kolanach. Patrzę w ogień. Jest czerwony. Bije od niego ciepło. Lubię ogień. Płomienie tańczą za szybą. Szyba zachodzi czarnym dymem. Ogień syczy. Płomyki znów podskakują. Muskają kamienne ścianki. Ogień przygasa. O nie nie, niech nie gaśnie. Lubię ogień. Brunet podchodzi do kominka. Otwiera szybę. Wkłada nowe drewno. Ogień je zabiera. Otula. Znów jest duży i ciepły. Ogień zabiera całe drewno. Tak jak mnie ciemność. Nie lubię ciemności.
- Maleńka - wzdrygam się. Jednak głos jest łagodny. Lubię aksamit. Unoszę niepewnie wzrok. Uśmiecha się. Chyba do mnie. - Pójdziemy na spacer, hm? Kupimy drzewko i je ubierzemy, dobrze? - mrugam. Powoli. Kiwam powoli głową. Robi krok. Jemu to wychodzi dobrze. Kuca przede mną. Spinam się.
- Nic ci nie zrobię, skarbie - ładnie mówi. Wierzę mu. Bierze mnie za rękę. Lekko ściskam jego dłoń. Pomaga mi wstać. Wzdrygam się na jego dotyk. - Spokojnie, jesteś bezpieczna - szepcze mi na ucho. Uspokajam się. Kiwam powoli głową. Krok. Wdech. Krok. Wydech. Krok. Krok. Wdech. Krok. Wydech. Krok. Krok. Wdech. Krok. Wydech. Krok. Krok. Wdech. Krok. Wydech. Krok. Skręt. Krok. Wdech. Krok. Wydech. Krok. Krok. Wdech. Krok. Wydech. Krok. Widzę drzwi. Staję. On też staje. Zakłada mi buty. Ładnie wygląda. Prostuje się. Pomaga mi założyć kurtkę. Mogę go powąchać. Ładnie pachnie. Jak lawenda. Lubię lawendę. On wie.

***
Staję niepewnie na środku sali otoczonej lustrami. Podłoga jest drewniana. Idealna do tańca. Lubię tańczyć. Włączam niespiesznie wierzę, pozwalając otulić się dźwiękom ulubionej składanki. Wracam na swoje miejsce, spoglądając w lustro. Widzę rudą, niewysoką dziewczynę o niebieskich, smutnych oczach. Zaczyna się rozciągać. Szyja, ręce, brzuch, nogi. Następnie zaczyna prosty układ. Pierwszy krok. Oczy jej się szklą. Drugi krok. Zaciska zęby. Trzeci krok. Pada na kolana. Zaciska mocno powieki, otulając się ramionami. Dokładnie jak ja.
- Britty, mała, usły... - jak przez mgłę widzę jak brunet mruga kilka razy i szybko do mnie podlatuje. Mocno mnie przytula, na co ja się w niego wtulam. Swobodnie wybucham płaczem.

***

Nadal zarumieniona, cała gorąca, zapinam guziki czarno-białej koszuli, podczas gdy rozchachany blondyn poprawia spodnie. Kręcę głową z uśmiechem, już po chwili stając na palcach i cmokając go w usta.
- Uzależniasz - mruczy mi w usta, znów przyciągając do siebie i dłuższą chwilę mnie całując. Pozwalam mu na to, rozpływając się w jego ramionach. I znów lądujemy na łóżku.

***

Stoję koło niego. Patrzę na drzewka. Są zielone. Ładne.
- Podoba ci się któreś, skarbie? - patrzy na mnie orzechowymi oczami. Uśmiecha się łagodnie. Nie boję się go. Rozglądam się powoli. Unoszę dłoń. Wskazuję palcem na jedno. Jest duże. Ma ładne igły. Podoba mi się. - Jak sobie życzysz, maleńka - cmoka mnie w czoło. Lubię jak to robi. Krok. Krok. Krok. Mówi coś. Nie słyszę. Nie spuszczam z niego wzroku. Krok. Krok. Krok. Znów jest obok mnie. Bierze drzewko na ramię. Jest silny. Prowadzi mnie do samochodu. Krok. Krok. Krok. Krok. Skręt. Krok. Krok. Schodek. Schodek. Schodek. Krok. Skręt. Krok. Wdech. Wydech. Otwiera bagażnik. Wkłada drzewko do bagażnika. Zamyka bagażnik. Krok. Krok. Krok. Otwiera mi drzwi. Wsiadam do samochodu. Zaraz siada obok. Za kierownicą. Odpala silnik.
- Masz ochotę na muzykę, kochanie? - aksamit. Potrząsam głową. On nią kiwa. Cmoka mnie w czoło. Lubię jak to robi. Rusza. Jedzie. Jedzie. Skręt. Prosto. Stop. Jedzie. Skręt. Prosto. Zawrót. Skręt. Długo prosto. Staje na parkingu. Wyłączam się.
 ******************************************************************************

Tak tak tak, wiem, krótkie XD
Mega xD
Ale co ja poradzę? Takie mi wychodzą jak piszę na szybko! xD Ale pracuję już nad następnym :* <3

sobota, 24 grudnia 2016

One Shot 1 (1)


Obserwuję jak brunet przygotowuje śniadanie. Krok. Wyciąga nóż. Krok. Odkłada nóż na stół. Nóż ma białą rączkę. Jest ostry. Zaraz znów go chwyta. Kroi pomidora. Lubię pomidory. On wie że lubię pomidory. Wykłada pomidory na talerzyk. Krok. Odkłada talerzyk obok kubka. Nie wiem co jest w kubku. Jest bordowy. Lubię bordowy. Pasuje do pomidorów. Krok. Wstaję. Powoli, żeby nie upaść. Jak upadnę, będzie zły. Nie nie, będzie się martwił. Nie lubię jak jest zły. Robię powoli krok. Nie wychodzi mi to tak jak jemu. Próbuję ponownie, lecz ledwo ruszam się z miejsca. Spuszczam wzrok. Słyszę jak do mnie podchodzi. O nie nie nie, nie dotykaj. Tylko nie dotykaj. Proszę.
- Natalia - mówi spokojnie, łagodnie. Lubię jego głos. Jest aksamitny. Lubię aksamit. - Natalia, skarbie, zjemy coś, hm? - Ładnie mówi. Nie chcę jeść. Potrząsam głową. Słyszę jak cicho wzdycha. Kuca przede mną. Patrzę na niego. Ma ładne oczy. Niebieskie. Lubię niebieski. Nie jest zły. Nie będzie bolało. Bierze mnie za ręce. Ściskam je lekko, bo wiem że mogę.
- Maleńka, zjemy coś, a potem obejrzymy jakiś film, hm? - patrzy mi w oczy. Mówi znowu ładnie. Kiwam powoli głową gdy się na to uśmiecha. Lubię jak się uśmiecha. Całuje mnie delikatnie w dłoń. To przyjemne. Mogłabym się do tego przyzwyczaić. Ale już puść. Zabieram powoli dłonie. Ale on się nie złości. Wie.

*********************************************************************************

Czeszę powoli, dokładnie włosy szczotką. Obserwuję jak rude pasma opadają mi powoli na ramię. Za mną stoi brunet o czekoladowych oczach, z połowy włosów robi mi warkocza. Uśmiecham się do niego, a on to odwzajemnia. Po krótkiej chwili wszystkie moje włosy są związane, wiec po kilku sekundach jestem w niego wtulona. Lubię jak mnie tuli.
- Kocham cię, Brittany - usłyszałam z jego ust, na co kąciki moich się uniosły - Tak bardzo cię kocham - szepnął mi na ucho, mocno przytulają. Uśmiechnęłam się lekko, na co on zrobił się jeszcze bardziej pogodny. Ja też go kocham.

********************************************************************************

Gdy wzięłam pierwszy raz nóż do ręki, musiałam zaznajomić się z rękojeścią, ostrym metalem i strukturą. Musiałam wyważyć i zmierzyć odległość, długo ćwiczyć przed jakimkolwiek rzutem. Teraz biorę ostrze i rzucam bez wahania w cel. Tak jak teraz. Uśmiecham się triumfalnie na przebicie jednego noża, drugim. Nagle czuję silne, znajome ramiona obejmujące mnie w alii, na co poszerzam uśmiech. Spoglądam na niebieskookiego blondyna, zaraz jednym ruchem powalając go na ziemię. Wiem że nie będzie zły, gdy się zaśmieję, wiec właśnie to robię.
- Jesteś niemożliwa, Kinia - kręci głową z uśmiechem, ale szybko wstaje i znów mnie obejmuje, wpijając się w moje usta.

*******************************************************************************

Takie tam, wprowadzonko! ^^
Właśnie na to wpadłam, więc świeży towar!
Wiem, że jest namieszane z narracją ;-; Staram się w czasie przeszłym, ale myślę że właśnie w tej historii bardziej mi pasuje teraźniejszy... Może być? :) W ogóle, podoba się? Mam nadzieję że uzyskałam ten efekt tajemniczości :) Czekam na opinie! ^^

Nowa Seria o raz Wesołych Świąt

Tak, nareszcie.
Już tłumaczę dlaczego mnie nie było w zeszłym tygodniu...
No cóż, cały tydzień zdychałam w łóżku. Nie miałam siły palca podnieść, a co dopiero pisać...
Później nadrabianie w szkole, zakończenie semestru, poprawa ostatnich ocen - chyba rozumiecie, prawda?
Więc tak, następna seria będzie się składała z... ONE SHOT'ów.
Chodzi oto, że mam za dużo pomysłów których nie da się połączyć w jedną, spójną całość, a tak, będę mogła wykorzystać wszystkie po kolei :)
Może być?
Pierwszy wpis na nowej serii pojawi się NA 1000% w ciągu następnych trzech dni, ponieważ jestem w domu. A że tydzień mam wolny, zrobię wszystko by trochę popisać na zapas :)
Serdecznie witam wszystkich nowych, a także wiernych mi od dłuższego czasu czytelników oraz bardzo Wam dziękuję za każdy, najmniejszy komentarz. Nie macie pojęcia jakiego to daje kopa motywacyjnego :)
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, chciałabym Wam życzyć wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności, wielkiej miłości, spełnienia marzeń, wytrwania w postanowieniach, ciepłej, rodzinnej atmosfery w Święta oraz bardzo udanej zabawy Sylwestrowej :) Wesołych Świąt!

Mam również nadzieję, że nie jesteście na mnie źli, ostatnio bardzo zaniedbywałam bloga - jestem tego świadoma - ale ostatnie kilka miesięcy było dla mnie naprawdę bardzo ciężkich... Dlatego zrobię wszystko co w mojej mocy, by w Nowym Roku już nie było opóźnień, spóźnień itd., ale również liczę na Waszą wyrozumiałość i wsparcie.
Kocham Was!!!

Jeszcze raz, Wesołych Świąt dla moich kochanych Alvittanozjebów i ich rodzin <3 <3 <3

piątek, 9 grudnia 2016

EPILOG


Lot minął im niezwykle przyjemnie. Wszyscy przespali wyczerpani dokładnie całą podróż. Gdy wylądowali, na lotnisku wszyscy się za nimi oglądali i przecierali oczy. No bo co myśleć o tym, jak gwiazdy świata muzycznego nagle znikają, wszyscy myślą że nie żyją, a tu nagle wychodzą z samolotu? Alvin, Brittany, Mia, Finnick, Theo, Ella i naturalnie Sebastian spokojnie przeszli na do domu rodzeństwa, nie mogąc ukryć podekscytowania. Brittany pierwsza odważyła się zapukać do drzwi. 

*****************************************************

Ten epilog będzie inny xD Szczególnie żww krótki XD Nie dam wam przeczytać go w spokoju xD 
To tak, ten krótki fragment zawiera w sobie komentarze od moi xD Oui, Iga etuidie francais xD :D 

Lot minął im niezwykle przyjemnie. Wszyscy przespali dokładnie całą podróż. - Cóż, jak spali, to trudno żeby minął im nie przyjemnie...-.-" Iga, geniusz. 
No bo co mysleć o tym, jak gwiazdy świata muzycznego nagle znikają, wszyscy myślą że nie żyją, a tu nagle wychodzą z samolotu? - Oh, no nie wiem, może "Jak gwiazdy świata muzycznego nagle znikają i wszyscy myślą że nie żyją, a tu nagle wychodzą z samolotu?!" 

*******************************************************

Podczas gdy Żaneta z myślą "Jeez, jest 7 rano w sobotę, LITOŚCI LUDZIE!" szła otworzyć drzwi, marudząca Sara leżała w łóżku, chłopaki naciągali poduszki na głowy, podekscytowana siódemka nie mogła ustać w miejscu. Gdy fiołkowo oka w końcu otworzyła drzwi, całkowicie nie mogła uwierzyć własnym oczom. Przez dobre kilka godzin cały dom, okolica, całe wręcz miasto wręcz wrzało od wesołych pisków, śmiechów, entuzjastycznych krzyków i euforii. Przez tygodnie, a nawet miesiące na pierwszych stronach gazet, w każdym programie telewizyjnym, byli właśnie oni. Nikt do końca nie mógł uwierzyć w to szczęście. Odzyskali spokój, harmonię, dom, rodzinę i przyjaciół. Odzyskali wewnętrzny spokój.

*********************************************************

Koniec? Mówiłam że będzie krótkie XDD Taki tam happy endzik na miły weekend xD :D

**********************************************************

Tyle że Chang w swojej bazie dostawał istnego szału z rebeliantami. I przysiągł sobie jedno - To jeszcze nie koniec.

*************************************************************

TERAZ to już koniec :D Podoba się??? :D :D :D