niedziela, 29 stycznia 2017

One Shot 2 (1) - Prolog

    Wszystko ma swój początek i koniec. Mój początek był bardzo prosty. Koniec był trudniejszy. Jednak pomiędzy tymi dwoma częściami, jest jeszcze jedna, bardzo ważna część. Rozwinięcie. Całe życie. Decyzje, wybory, marzenia, miłości, przyjaciele, rodzina. Od ciebie zależy co postawisz na pierwszym miejscu, od ciebie zależy kogo wybierzesz jako najważniejszą osobę w życiu. Według całego mojego otoczenia, wybrałam źle. Cóż, moim zdaniem, to była najlepsza decyzja mojego życia.
Stanęłam przed lustrem, układając gęste, czekoladowe fale na ramionach. Kocie oczy podkreśliłam eye-linerem i maskarą, ciało okryłam żółtą, jednolitą, przylegającą sukienką i z szerokim, promiennym uśmiechem wyszłam z łazienki. Nie miałam jednak wtedy pojęcia że to właśnie w ten dzień, moje idealne i poukładane życie zamieni się w pasmo okrucieństw.



*************************************************

Heeey! :D Jest jedna... Nie, kilka osób które mogą kojarzyć co się tu dzieje xD A epilog do One Shot 1 jest w robocie! xD Na razie czekam na opinie samego prologu ^^

sobota, 28 stycznia 2017

Urodzinowe Życzenia!

Hey hey hey! :D
Śpiewamy dzisiaj wszyscy Sto lat, naszej jubilatce, a nawet dwóm!
Brittany i Victoria mają dzisiaj urodziny! :D
Z tej okazji, w imieniu wszystkich tu obecnych (i siedzących obok mnie - dla wtajemniczonych xD - i przed ekranami, proszę o dołączenie się!) chciałabym złożyć tej szurniętej dwójce:
- Wszystkigo najlepszego, tak klasycznie.
- Zdrówka, szczęścia, pomyśloności! I żeby Wiki już nie łamała więcej kości :D
- Spełnienia marzeń, od tych najbanalniejszych po te najbardziej pożądane!
- Wielkiego banana nie schodzącego z twarzy :*
- Cudnych ocen i zrozumienia matmy!
- Masy weny i czystego głosu :**
- Duuużo siły, cierpliwości i wytrwałości!
- Sukcesów :D
- I znacznie więcej wolnego, ale naprawdę wolnego, CZASU i odpoczynku.
- I żeby ten rok był wspaniały, żebyśmy wszyscy zapomnieli o zeszłym.


Więc podsumowując, wszystkiego co najlepsze dla naszych obu perełek! :* :* :*

Kochamy Was :* 

#Alvittanozjeb #z #Ekipą <3 <3 <3 

sobota, 21 stycznia 2017

One Shot 1 (4)


Siedzę przed kominkiem. Płomienie tańczą. Ładne. Zaraz patrzę na Niego. Ładny. Mrugam. Nadal tam jest. Co chwilę na mnie patrzy. Uśmiecha się. Nie umiem go naśladować. Ubiera choinkę. Pokazuje mi bombkę.
- Podoba ci się, mała? - Aksamit. Przechyla głowę. Kiwam swoją. Jest śliczna. - Nie tak śliczna jak Ty - poszerza uśmiech. Cmoka mnie w czoło. Lawenda i aksamit. Mmmm. Wstaję. Sięgam niepewnie po jedno świecidełko. Srebrne. Obracam je. Ładne.
- Możesz je powiesić gdzie tylko chcesz - Kiwam głową. Unoszę rękę. Zawieszam kulkę. Nagle staje mi przed oczami coś innego. O nie.

"Śmiejąc się, zawieszam z mamą kolejną bombkę. Jednocześnie słucham jak tata przygrywa na fortepianie jego utwór, kołysankę, którą skomponował dla mnie jak byłam mała. Po chwili z uśmiechem wspinam się na jego kolana, cmokając go w policzek. Tuli mnie do siebie, a ja ukrywam się chętnie w jego ramionach, obserwując jak mama dalej ubiera choinkę, z rozczulonym uśmiechem."

Zamieram.

******

Zaczesuję rudy kosmyk za ucho, patrząc jak brunet o czekoladowych oczach zapina mi łyżwy. Uśmiecham się do niego słabo, a on cmoka mnie w wierzch dłoni, dzięki czemu poszerzam uśmiech. Wstaję z jego pomocą.
- Dziękuję - cmokam co w policzek.
- Dla ciebie, dosłownie wszystko - uśmiecha się szeroko, obejmując ramieniem i pomagając mi dostać się na wielkie lodowisko. Obserwuję wszystko, nieświadoma słabych gwiazdek w oczach i wchodzę pewnie na lód. Nagle z głośników wydobywają się dźwięki 'Wham! - Wake Me Up Before You Go-Go", na co niespodziewanie wybucham chichotem. Daję mu się porwać do tańca na lodzie, poruszając się w rytm muzyki.

Wyciągam wysoką nutę razem z wokalistą, jednocześnie robiąc obrót, przechylając się do tyłu i dając się złapać wesołemu chłopakowi. Z uśmiechem patrzę prosto w jego fabrykę czekolady. Zatapiam się. Pochyla się w moją stronę, a ja zerkam przelotnie na jego usta. Odwzajemnia mój uśmiech, muskając nosem mój nosek. Marszczę go odruchowo, czując jego ciepły oddech na moich wargach. Aż w końcu przymykam powieki, dając mu złożyć słodki, czuły pocałunek na moich ustach. Powoli wsuwam dłoń w jego zimne, gęste włosy, dając mu się przytulić. Tak bardzo go kocham.


*****

Nie zwracając uwagi na wszystkich idiotów śliniących się na kawałek odkrytego ciała, ze skupioną miną sprawnie okładam manekina sprawnymi ciosami. Napinam każdy odpowiedni do tego mięsień, nie zwracając uwagi na gwizdy, jednak nie oszczędzam gapiom zapewniania widoków. "Nieświadomie" często się schylam, wypinam, eksponuję to i owo. Aż w końcu, po kilku godzinach, uśmiecham się triumfalnie na rozwaloną marionetkę. Zgrabnym ruchem odpycham włosy do tyłu, prostując się i przechodząc krokiem godnym modelki na strzelnicę.


*******************************************************************************

Tak, wiem, krótkie, ale to dlatego że zajmuję się już ostatnią, 5 częścią! :) One shot'y to krótkie historie, więc następna część prawdopodobnie będzie ostatnia.
Czekam na opinie ^^

piątek, 6 stycznia 2017

One Shot 1 (3)

***

- Alvin - mówię cicho, niekontrolowanie ochrypłym głosem od płaczu. Unoszę na niego duże, zapłakane oczy, a on głaszcze mnie delikatnie po policzku. 
- Hm, maleńka?
- Zabierz mnie stąd... Proszę -spuszczam wzrok, zaciskając lekko dłonie. On kiwa głową i pomaga mi wstać, biorąc za ręce. Opieram się o niego i wyprowadza mnie z sali. Wdzięczna, tuż za progiem oddycham z ulgą, rozluźniając się.

***

Otwieram oczy. Marszczę brwi. Nie pamiętam żebym przyszła do domu. O nie nie nie. Nie pamiętam. Nie wiem. Oczy mi się szklą. Zaczynam się trząść. Każda komórka ciała wypełnia się bólem. Boję się. Nie nie nie. Proszę. 
- Nat... Natalia, skarbie - Aksamit. Przytul. Proszę. Proszę przytul. Zbierz te ręce. Nie chcę ich. Nie chcę. Proszę. - Ćśśś... - delikatnie mnie przytula. Lubię to. Jednak się nie ruszam. Płaczę. Zabiera łzy kciukiem. Lubię jego dłoń. Ma ładną skórę. Lawenda. Pachnie lawendą. Uspokajam się. Nie zabiera dłoni. Śliczna skóra. 
- Już dobrze, kochanie... Ich tu nie ma - szepcze mi cichutko na ucho. Rozluźniam się. On wie. 

***

Śmiejąc się z żartu tandetnego żartu blondyna, obserwując mijającą za szybami drogę, co chwilę przenoszę wzrok na chłopaka za kierownicą. Przechylam głowę, gdy mnie na tym przyłapuje z wyszczerzem. 
- Podziwiasz widoki? - pyta uchachany. 
- Oh, piękne te drzewa, wiesz? - uśmiecham się słodko, a on mruży oczy, podczas gdy ja wpadam na genialny pomysł. Niewinnie kładę jedną dłoń na jego udo, blisko rozporka, a on od razu zwalnia. 
- Prowokujesz - mruczy, mocniej mrużąc oczy. Kiwam niewinnie głową, przesuwając dłoń w górę. - Ostrzegam, to jest las - muskam opuszkami palców wybrzuszenie na spodniach, lepiej eksponując biust przez pochylenie do przodu. - Kina, ostrzegam - mruczy już lekko ochryple. Zaciskam dłoń. Zjeżdża na bok do lasu. 

***

" Stoję uśmiechnięta, zaczesując kosmyk blond włosów za ucho. I tak rozwiewa je wiatr, na co wesoło się śmieję. W końcu staję przy mikrofonie, spoglądając błyszczącym wzrokiem w ukochane, orzechowe oczy bruneta. Biorę głęboki wdech, i czysto śpiewam właśnie dla Niego.

Zatańcz ze mną jeszcze raz 
Otul twarzą moją twarz 
Co z nami będzie? - za oknem świt 
Tak nam dobrze mogło być 

Gdy ciebie zabraknie i ziemia rozstąpi się 
W nicości trwam 
Gdy kiedyś odejdziesz 
Nas już nie będzie i siebie nie znajdziesz też 
Zatańcz ze mną jeszcze raz 
Chcę chłonąć każdy oddech twój 
Co z nami będzie? - uwierz mi 
Tak jak ja nie kochał nikt 

Gdy ciebie zabraknie i ziemia rozstąpi się
W nicości trwam
Gdy kiedyś odejdziesz
Nas już nie będzie i siebie nie znajdziesz też 
Nas już nie będzie i siebie nie znajdziesz też 

W salonie wśród ciepłych świec 
Już nigdy nie zbudzisz mnie 
Już nigdy nie powiesz mi 
Jak bardzo kochałeś mnie 
Kochałeś mnie, kochałeś mnie... 

Czy słyszysz jak tam daleko muzyka gra? 

Zatańcz ze mną, jeszcze raz

Gdy ciebie zabraknie i ziemia rozstąpi się
W nicości trwam
Gdy kiedyś odejdziesz
Nas już nie będzie i siebie nie znajdziesz też

Zatańcz ze mną, ostatni raz

Nas już nie będzie i siebie nie znajdziesz też" 

Budzę się. Gwałtownie. Siadam. Auć. Boli. Krzywię się. Przełykam ślinę. Rozglądam się gorączkowo. Szybko oddycham. Skulam się. Nie nie nie. Boli. To boli. Łapię się za głowę. Ciągnę włosy. Nie chcę ich. Próbuję wyrwać blond pasma. Nie chcę ich. Nie chcę. Boli. Zaczynam krzyczeć. Nie nie, bo będą źli. Zamykam usta. Bezgłośnie płaczę. Kołyszę się. Pomocy. Pomocy. Pomocy. I wtedy wchodzi On. Nie patrzę na niego. Od razu mnie przytula. Mocno. Chcę się schować. Chowa mnie w swoich ramionach. Lubię jego ramiona. 
- Ćśśś... Spokojnie, maleńka, już dobrze... Jestem tutaj, spokojnie... - znów ładnie mówi. Spokojnie. Tak, spokojnie. Aksamitnie. Lubię aksamit. Wykonuję polecenie. Nie boli. On wie. 

***

Obserwuję bruneta o czekoladowych oczach, uśmiechając się do niego lekko. Przechylam głowę, wsłuchując się w czyste dźwięki jakie uzyskuje z gitary. Opieram lekko głowę o jego ramię, a on cmoka mnie w rude kosmyki. Zaczynam cichutko, czysto, tylko dla siebie podśpiewywać szeptem do melodii. Daję się przytulić. Wzdycham cicho, spoglądając mimowolnie na nadgarstki pokryte masą blizn. Chłopak podąża za moim wzrokiem, na chwilę, jak zawsze, zamierając. Odwracam szybko wzrok, pociągając ręce do brzucha i je przytulając. Pamiętam dokładnie dzień, w którym przestałam być nieustraszona. 

***

Ciężko dysząc, leżę pod chłopakiem na przednim, położonym siedzeniu. Blondyn ma nos w mojej szyi, ja w jego włosach, oboje próbujemy się uspokoić. 
- Wpędzisz mnie do grobu - mruczy ochryple, a ja się uśmiecham. 
- Przynajmniej nie siedzisz już na wózku - przechylam głowę, bawiąc się strupkami na jego plecach od moich paznokci. - Nie moglibyśmy robić tylu rzeczy... 
- To były najgorsze dwa miesiące mojego życia. 

*************************************************************************

...I jak? 
:D 
Podoba się, maybe? :3 ^^